Kiedy odbieram telefon od żony alkoholika z zapytaniem o to - jak nakłonić do leczenia męża, syna - często słyszę m.in. „ale on, proszę pani tak strasznie kłamie…”. Niemal powszechnie wiadomo, że alkoholicy - a więc ludzie chorujący na bardzo specyficzną chorobę uzależnienia - zaprzeczają swojej chorobie, zaprzeczają, że to właśnie picie alkoholu jest powodem cierpienia ich i ich bliskich.
Oprócz umiejętności rozpoznawania alkoholizmu jako choroby, niezwykle potrzebna jest społeczna znajomość podstawowych mechanizmów działania tej choroby, a więc odpowiedź na pytanie: jak to się dzieje, że dany człowiek kontynuuje picie alkoholu pomimo nieraz dramatycznych konsekwencji tego picia?
Przyjrzyjmy się zatem temu zagadnieniu:
Nałogowy mechanizm manipulowania samym sobą jako specyficzna cecha alkoholizmu.
Jeden z trzech mechanizmów psychologicznych napędzających tę chorobę (o których wspominam w innym artykule) - mechanizm nazywany przez psychologów i terapeutów uzależnień - systemem iluzji i zaprzeczeń, to innymi słowy uzależnienie w sferze myślenia. Rozwija się wraz z chorobą w sposób dla uzależnionego człowieka niezauważalny. Jak to się dzieje?
Otóż człowiek na ogół kojarzy alkohol z przyjemnością, przyjemnym stanem, myśli: „alkohol to fajna rzecz”, „robi mi się dobrze jak się napiję”. Potrzeba picia alkoholu nie jest jeszcze koniecznością w codziennym życiu. Aby dobrze się poczuć korzystamy przecież z innych przyjemności: spacer po lesie, rozmowa z przyjaciółmi, obejrzenie dobrego filmu itp. Ale im częściej człowiek korzysta z alkoholu, im więcej czasu przeznacza na picie, im więcej w jego życiu koncentruje się na alkoholu, tym więcej docierają do niego negatywne konsekwencje tego picia, np. zwrócenie uwagi szefa w pracy, upominanie bliskich, zgubione pod wpływem alkoholu pieniądze, urwany film itd.
Powstaje więc konflikt pomiędzy tym co do niego dociera, a coraz silniejszą potrzebą korzystania z alkoholu. Ten rozdźwięk można zredukować na dwa sposoby:
Można więc powiedzieć tak: jeśli lubisz jeść i po pewnym czasie osiągasz nadwagę, to możesz:
Tak więc, im więcej człowiek pije, tym bardziej za pomocą alkoholu usuwa ze świadomości sygnały negatywne, na zasadzie: „ nie zmienię swojego życia, zmienię stan swojej świadomości”.
W systemie orientacji poznawczej a więc w jego myśleniu zachodzą zmiany, zaczyna dominować myślenie magiczno - życzeniowe oparte na wierze, że operacje na słowach, myślach, jego wyobrażeniach tworzą zmiany w realnym świecie.
Alkoholizm zatem jest chorobą specyficzną, w której człowiek przestaje rozumieć samego siebie, manipuluje samym sobą, oszukuje siebie i innych, nie będąc tego świadom.
System iluzji i zaprzeczeń polega więc na tym, iż wbrew elementarnym faktom i doświadczeniom, chory trwa w fałszywym przekonaniu, że nie jest uzależniony od alkoholu, że potrafi kontrolować swoje picie, pozostaje w przekonaniu, że jakby chciał , to może w każdej chwili przestać pić, lub kiedy problemy wynikające z picia są już bardzo bolesne i mimo wszystko docierają do świadomości - to i tak potrafi temu zaprzeczyć niby „logicznymi argumentami”.
Typową strategią jest wówczas twierdzenie, że w obliczu danych trudności, problemów „każdy by się napił”. Takie myślenie opiera się na fałszywym przekonaniu, że wobec przeżywanych problemów picie jest naturalną koniecznością, zamiast błędnym sposobem reagowania na te problemy.
Pod wpływem otrzymywanych zarzutów i upominań, osoba uzależniona używa swojego umysłu nie po to, by analizować fakty i wydarzenia, lecz wyłącznie po to, by bronić swojej postawy wobec alkoholu. I tak świadomość która powinna ratować człowiekowi życie, staje się częścią zabijania…
Z kolei dla bliskich alkoholika, jego sposób reagowania na zarzuty, zaprzeczanie - powiększają zakres konfliktu z chorym, gdyż nie rozumiejąc mechanizmów psychologicznych rządzących tą chorobą, w tym systemu iluzji i zaprzeczeń, najbliżsi mogą łatwo posądzić go o kłamstwa, cynizm, przewrotność. Jego zdolność do logicznego rozumowania poza alkoholem zdecydowanie utrudnia otoczeniu rozumienie rzeczywistego stanu jego psychiki, bo przecież poza swoją postawą wobec alkoholu potrafi logicznie myśleć i analizować fakty (do osiągnięcia fazy chronicznej alkoholizmu).
Tak więc usprawiedliwianie swojego picia staje się coraz bardziej rozbudowane, rośnie coraz większa bariera pomiędzy tym, co realne, a tym co fałszywe, przepaść pomiędzy światem zewnętrznym – fakty, zdarzenia dziejące się wokół osoby uzależnionej, a światem wewnętrznym - myśli, uczucia, wyobrażenia, przekonania alkoholika. W efekcie w jego wewnętrznym świecie jest coraz więcej chaosu i osamotnienia.
„Kiedy chcę to piję, kiedy nie chcę to nie piję”
„Potrafię nie pić miesiąc a nawet dłużej”
„Piję jak wszyscy”
„Piję za swoje, pracuję na to, należy mi się odprężyć po pracy”
„Piję tylko piwo, a piwo to nie alkohol”
„Przecież się nie zataczam, nie upijam”
„Koledzy mnie namówili”
„Jakbym się nie napił z nimi to by wzięli mnie za kapusia”
„Gdybyś była inna/inny”
„Problemy mnie uciskają”
„Ne piłem przecież miesiąc, rok, to jaki ze mnie alkoholik?”
A więc reasumując: sposób myślenia osoby uzależnionej staje się całkowicie podporządkowany jego potrzebie picia alkoholu, zakłócając elementarne zasady zdrowego rozsądku. Zachowuje się tak, jakby miał oczy a nie widział, że wyrządza sobie krzywdę alkoholem i jakby miał uszy, a nie słyszał, że najbliżsi mu ludzie płaczą właśnie z tego powodu.
Podczas terapii uzależnienia od alkoholu, pacjent ma szansę razem z terapeutą uświadomić sobie swój chory sposób myślenia, przyjrzeć się faktom i je przeanalizować w trzeźwy, realny sposób, oraz co najważniejsze - popracować nad zmianą przekonań dotyczących roli alkoholu w jego życiu.
Renata Szelągowska