![]() |
W ostatnią sobotę listopada, spotkaliśmy się na kolejnym zjeździe absolwentów. Spotkanie to poprowadziła Magda, terapeutka. Zgromadziło się tym razem około 25 osób tych, którzy niedawno zakończyli terapię w Naszym Domu jak również tych, którzy czerpią wsparcie i zdobywają przydatne umiejętności w drodze trzeźwienia. Podjęliśmy temat lęku, ponieważ wbrew pozorom jest to bardzo częste doświadczane uczucie, do którego nie jest łatwo się przyznać. Wykorzystując różnego rodzaju ćwiczenia i burzę mózgów staraliśmy się popracować nad tym niełatwym tematem. Zastanawialiśmy się nad różnego rodzaju przejawami lęku. Ukryty, nieuświadomiony lęk przed ośmieszeniem, przed odrzuceniem często sprawia, że trudno nam określić prawdziwe nasze potrzeby i postawy. |
|
W kolejnym etapie warsztatu uczyliśmy się jak poradzić sobie z lękiem, z myśleniem katastroficznym. Bardzo cennym doświadczeniem było dzielenie się własnymi sposobami radzenia sobie z lękiem. Doświadczenie warsztatu pracy nad lękiem pozwoliło nam zrozumieć po raz kolejny prawdę o nas samych i przeżywać pełniej codzienne życie. |
![]() |
| Dewizą naszego spotkania może być postanowienie: "Każdy dzień mojego życia może być powodem radości. Liczy się tylko dzień dzisiejszy. Choć nie potrafię powiedzieć, co mi przyniesie, jedno wiem z pewnością: nic nie może być takie złe, abym sobie nie poradził. Jeśli popełnię jakiś błąd albo sprawy nie potoczą się tak, jak sobie wyobrażałem, i tak pozostanę spokojny i pomyślę, że błędy są rzeczą przykrą, ale nie taką straszną. Jestem dla siebie najważniejszym człowiekiem na świecie, ponieważ sprawuję kontrolę nad swoim życiem. Mam szansę przeżyć piękny dzień i wykorzystam tę szansę!" |
|
Nasz Dom to przystań Dla zabłąkanych Alkoholowo przytapianych Tu Hania z Renią wykładają I prace własne nam zadają Potem słuchają i poprawiają Cierpliwość wielką dla nas mają
Wiedzę ogromną nam przekazują I zrozumienia oczekują Czachy nam dymią Myśli buzują, czasami mózgi się lasują
|
![]() |
|
Alkoholicy tęgo pracują Słuchają, myślą i przeżywają Co z tego życia naprawdę mają. Choroba duszy, umysłu, ciała Tak ta terapia tutaj działa A Hania z Renią wciąż wykładają Z nami emocje też przeżywają Piorą nam mózgi bez litości Aż zrozumienie w nich zagości Nasz świat iluzji rozwalają I satysfakcję z tego mają
Maglują temat aż będzie jasny Pijacki świat się zrobi ciasny Po wielu trudach i przemyśleniach Ran rozdzieraniu i cierpieniach Życie się nasze zaczyna zmieniać
Tu alkoholizm przerabiamy I na czynniki go rozbieramy Objawy, fazy i nawroty Dalej uczniowie... Do roboty!!!
Gdy już mechanizm ten poznamy Nadzieję w duszy osiągamy. Tu życie swoje przerabiamy Żadnych tajemnic tu nie mamy Balast ogromny tu zrzucamy I swoją radość osiągamy
|
|
|
Wycieczki też organizują Niech nam się głowy wentylują A Hania z Renią się starają Uśmiech na ustach teraz mają
Kuchnią zaś Robert zawiaduje Często posiłki nam szykuje A my ze smakiem zajadamy Bo kuchnia tutaj jak u mamy Wśród nas się kręci sznaucerka mała Terapeutycznie też na nas działa Na 3 tygodnie tu przyjeżdżamy Smutni, zgnębieni i poranieni Do dna swojego sprowadzeni. Kiedy do domu wracać czas - Nadzieja już prowadzi nas
Lęk i niepokój się pojawia Budzi się także w nas obawa Czy radę sobie dalej damy... Już problem znamy, narzędzia mamy!!! Od nas zależy co wybieramy BO ZAWSZE PRAWO WYBORU MAMY!!! Ewa, alkoholiczka |
|
|
Mury zamku chęcińskiego |
Wrześniowy zjazd absolwentów zgromadził około 25 osób, które w ostatnią sobotę miesiąca tradycyjnie uczestniczyły w kolejnym warsztacie wspierającym trzeźwe życie. Zgromadzili się stali bywalcy naszych spotkań, uczestniczący w cotygodniowych mityngach oraz nasi absolwenci, którzy niedawno zakończyli terapię w Naszym Domu. W przyjaznej atmosferze spotkaliśmy się, aby wymienić doświadczenia trzeźwego życia oraz zdobyć kolejne umiejętności na odkrywanej przez nas drodze. |
| W czasie tego warsztatu podjęty został temat złości oraz konieczności radzenia sobie z tym uczuciem jako podstawa trzeźwego życia. Dzieliliśmy się naszym doświadczeniem przeżywania złości oraz uświadomiliśmy sobie jak trudno jest zaakceptować złość jako normalny przejaw naszego życia. Głównie błędne nawyki, niewłaściwe wzorce wyniesione z domu, przekonanie, że złość i jej doświadczanie oraz okazywanie są czymś negatywnym zrodziły brak umiejętności radzenia sobie z tym uczuciem. |
Zaułki krzyżtoporskie |
|
Monument krzyżtoporski |
Nieumiejętność radzenia sobie z tą emocją rodziła bezradność wobec przeżywanej złości. A bezradność, to złe samopoczucie a najbardziej znanym przez nas do tej pory polepszaczem złego samopoczucia był alkohol. Dlatego nieumiejętność przeżywania i okazywania złości bardzo często stawała się źródłem głodu alkoholowego. Pierwszy etap warsztatu poświęcony został tematowi: "Drogi i bezdroża radzenia sobie ze złością". Następnie przeprowadziliśmy autodiagnozę na podstawie ćwiczenia "termometr złości" dzieląc się własnym doświadczeniem. Warsztat, bardzo umiejętnie prowadzony przez Renatkę, ukazał nam, że złość przeżywana z umiarem staje się bogactwem życia emocjonalnego oraz jest jak najbardziej pozytywnym doświadczeniem. |
![]() |
Znużeni intensywną pracą terapeutyczną postanowiliśmy przewietrzyć głowy. Wybór padł na Szczawnicę i piękne o każdej porze roku Pieniny. Z powodu niepewnej pogody postanowiliśmy wybrać to miejsce, bo daje różne możliwości wyboru. W planach mieliśmy wejście na Sokolicę, może spływ Dunajcem, albo wyprawę Drogą Pienińską. |
| Kiedy zbliżaliśmy się do Szczawnicy, mijając Krościenko nad Dunajcem trochę zrzedły nam miny, ponieważ zaczęło padać. Nasze plany legły w gruzach. Ale Ktoś nad nami czuwał, bo zanim dotarliśmy na miejsce, przestało padać. Wybraliśmy wyprawę na rowerach Drogą Pienińską. Chyba najmniej szczęśliwy był Wojciech z powodu swojego wzrostu oraz Marek i Alicja. Niezawodne ponoć jednoślady po krótkiej trasie zaczęły szwankować. Ale do końca dzielnie dotrzymywali tempa. | ![]() |
![]() |
Pokonaliśmy trasę do Czerwonego Klasztoru i z powrotem nie doświadczywszy kropli deszczu zachwycając się pięknymi widokami przełomu Dunajca. Jednak, żebyśmy nie popadli za bardzo w pychę, potężny grzmot zgonił nas ze szlaku przez wąwóz Chomole. Ale uniknęliśmy gradu, który w tym samym czasie spadł w Szczawnicy. |
|
Z ulgą wracaliśmy do Naszego Domu. Wyjazd przyniósł nam nie tylko wypoczynek, ale pozwolił nam umocnić więzi koleżeńskie nawiązane w czasie terapii. Mamy nadzieje, że nasze doświadczenia i wspólne przeżycia będą dla nas wsparciem na drodze trzeźwości. Remek, Ala, Darek, Marek i Wojtek |
![]() |
![]() |
W czerwcu odbył się w "Naszym Domu" warsztat wspierający proces trzeźwienia dla naszych Absolwentów, pt.: "Decyzje z pozoru nieistotne". Na progu urlopów wakacyjnych oraz wyjazdów z najbliższymi czy przyjaciółmi zdecydowaliśmy, że przepracowanie tematu nawrotów w chorobie alkoholowej będzie dla nas pomocne. Okres wakacji, to możliwość zmierzenia się z różnego rodzaju wyzwalaczami zewnętrznymi i wewnętrznymi. Po pierwszym okresie trzeźwienia możemy bagatelizować problem uzależnienia. Niedługo po zakończeniu terapii w poczuciu mocy możemy w mniejszym stopniu odczuwać głód alkoholowy a nadmiar pracy w okresie przedurlopowym obniżają czujność. Temat przygotowany przez Renię, historia Jurka (warsztat autorski Renaty) w bardzo trafny i mocny sposób ukazał nam siłę pozornie nieistotnych myśli i decyzji. Ten sobotni dzień zjazdu Absolwentów był dla nas bardzo ważnym etapem i umocnieniem |
A na zdjęciu fragment "Drogi królewskiej" na św. Krzyż - którą przemierzyliśmy na jednej z wycieczek.
W dniu 28 maja I rocznicę swojej trzeźwości obchodzili nasi drodzy Absolwenci Małgorzata i Tomasz. Małgosiu, od samego początku byliśmy zaskoczeni Twoją konsekwencją i zaangażowaniem. Trudno było nam uwierzyć, że samodzielnie zgłosiłaś się na terapię, ponieważ zrozumiałaś, że po prostu jej potrzebujesz. Samodzielne próby podejmowania abstynencji zawsze kończyły się przed tą decyzją porażką. Dlatego zgłosiłaś się do Naszego Domu. Twoje zaangażowanie, wnikliwość, otwartość oraz samodzielna praca nad sobą są filarami Twojej trzeźwości. Życzymy Ci wytrwałości, spokoju oraz radości i cieszymy się razem z Tobą.
Tomku, z ogromną radością przeżywamy każdy przyjazd do nas, a szczególnie I rocznicę Twojej trzeźwości. Jeżeli chcielibyśmy opowiedzieć o kimś, kto jest przykładem pogody ducha, to myślimy o Tobie. Twój humor ale również konsekwencja oraz determinacja w trzeźwieniu wyrażająca się w konkretnych wyborach życiowych są dla wszystkich umocnieniem. Życzymy Ci zdrowia, wytrwałości i spokoju. Pragniemy podzielić się również Twoim pomysłem, który mówi wiele o Twoim humorze. Tatuaż, który zrobiłeś sobie, na wypadek Alzheimera na starość, przedstawia anioła, który gromi dwie choroby, aby o nich nie zapomnieć.
W marciu świętowaliśmy 4 rocznice!
Pełny rok trzeźwości obchodzili: Zbyszek, Norbert, Sylwek i Paweł.
Zjechało dużo naszych absolwentów, Nasz Dom tętnił tego wieczoru życiem, był pełen gwaru i radości. Wyjątkowy wieczór, pełna sala, świece i słodkie torty.
Marcowy Zjazd Absolwentów był okazją do kolejnego warsztatu z cyklu spotkań dotyczących tematu "Asertywności".
Drugie spotkanie było okazją do przyjrzenia się osobistym celom jakie chcielibyśmy osiągnąć. Wyznaczenie sobie kierunku zmian w roztropności i świadomie - jest ważnym celem zanim rozpoczniemy podróż w zmienianiu siebie na lepsze.
Powyższe hasła i opis są oczywiście zbyt ubogie, aby wyrazić wielowymiarowość i bogactwo pracy w grupie. Nie jest możliwe, aby szczegółowo opis to wszystko, do się zdarzyło w pracy grupowej.
Spotkania warsztatowe organizowane są dla naszych absolwentów w trosce o ich dalszy rozwój do pełnego życia, w trosce o ich trzeźwość.
W lutym obchodziliśmy rocznicę Andrzeja i Zbyszka w Naszym Domu. Niezwykli ludzi i ich niezapomniane świadectwa były tematem wieczornego spotkania, zjazdu absolwentów. Każda rocznica jest świętem Waszym i Naszego Domu.
Życzymy Wam dalszej trzeźwej drogi. Jesteście jak światełka dla tych na początku drogi.
Dziękujemy Wam.
Asertywność jest pewnego rodzaju sztuką bycia sobą, w której głównie chodzi o to, by wyrażać samego siebie w zgodzie z własnym sumieniem nie krzywdząc drugiego człowieka. Jest sztuką, bo trzeba się jej nauczyć. nikt nie rodzi się asertywnym.
Zwykle już jako dzieci edukujemy się szybko w tłumieniu emocji. W efekcie w dorosłym życiu mamy problem z ich wyrażaniem, wstydzimy się ich, bądź nie doceniamy ich ogromnego znaczenia w życiu. Stajemy się często niewolnikami własnych uczuć, będąc jednocześnie tego świadomymi.
Cykl warsztatów, które zawsze odbywają się z okazji Zjazdów absolwentów w każdą ostatnią sobotę miesiąca, poświęcany jest właśnie tej ważnej tematyce.
Na I spotkaniu warsztatowym skupiliśmy się przede wszystkim na autodiagnozie własnego stylu komunikacji z samym sobą i z innymi ludźmi.
Wielu z nas zauważyło w sobie skłonność do uległości, agresji lub bierno-agresywnego stylu wyrażania siebie.
Na słowo "asertywność" składa się wiele ważnych dla naszego życia komponentów, bo przecież samo stwierdzenie: "bycie sobą" jest już pojęciem bardzo szerokim i posiadającym wiele znaczeń. Asertywność przede wszystkim krąży wokół sztuki bycia sobą, nieskrępowanej lękiem, obawami, czy napięciem. Być sobą, w zgodzie wewnętrznej z własnym sumieniem. Wiąże się z akceptacją siebie, zdrową miłością do samego siebie.
Myślę, że brak miłości własnej, problem z wyrażaniem siebie, tłumienie uczuć, brak zgody na siebie jest jednym z pierwotnych przyczyn uzależnienia.
Duchowość w okresie picia.
W okresie picia, wiele sfer życia było poza naszym doświadczeniem. W kręgu zainteresowania był właściwie tylko alkohol. Uwaga koncentrowała się na tym jak się napić, jak zorganizować alkohol. Praca i obowiązki były przymusem, który wykonywaliśmy w oczekiwaniu na nagrodę jaką był alkohol. Myśli krążyły wokół problemu: jak przemycić alkohol do domu, jak go ukryć, żeby bliscy nie zauważyli; jak się po kryjomu napić a potem sprzątnąć po sobie pozostałości, tak, żeby nikt nie spostrzegł, żeby nie wywołać awantury. Całe, wówczas życie było coraz większym stresem, bo obowiązki wracały i trzeba było im jakoś sprostać, zmagać się ze złym samopoczuciem, bólem głowy i lękiem przed podejmowaniem codziennych spraw. Picie tworzyło coraz większą pustkę, otaczający świat było widać jak przez okopconą szybę a alkohol był potrzebny do tego, żeby radzić sobie z codziennymi drobiazgami, które urastały do rangi coraz większych problemów.
Co dała mi terapia?
Czas terapii daje możliwość poznawania swojej choroby, jej powikłań, mechanizmów nią rządzących, a więc także pozwala bardziej rozumieć siebie, poznawać siebie jako człowieka dotkniętego problemem, oraz akceptować siebie. Także uczymy się umiejętności radzenia sobie z sytuacjami trudnymi, sprzyjającymi chęci napicia się alkoholu, jak również umiejętności rozwiązywania problemów bez alkoholu. Jednak wiemy, że gdyby tylko na tym poprzestać, nie osiągnęlibyśmy wiele. Potrzebny jest dalszy proces pracy nad sobą. Z naszych doświadczeń pracy wiemy doskonale, że najlepsze wyniki w trzeźwieniu osiągają ci, którzy po zakończeniu terapii, dalej się rozwijają, pielęgnują to, co jest przecież dla nich tak nowe…
W procesie terapii kładziemy szczególny nacisk na trzeźwość, która jest przecież o wiele bogatszym pojęciem od abstynencji. Trzeźwość jako jasność, trafność myślenia, spojrzenia na samego siebie i otaczający świat, świadomość siebie i tego, co się dzieje wokół, umiejętność życia.
W tych kilku słowach jest już tyle treści i tego właśnie dotyczą warsztaty z duchowości. A więc tematem naszej pracy nad sobą nie jest religijność, nasze wyznanie- dotąd zwykle kojarzone z pojęciem duchowość, ale właśnie praca nad sobą w tej właśnie przestrzeni - uczenia się wglądu w samego siebie, akceptowanie siebie i dalszym poprawianiem samego siebie, by być lepszym człowiekiem od siebie samego z dnia poprzedniego, a także odnajdywaniem celu w życiu, pielęgnowaniu wartości dla nas ważnych, by żyć w zgodzie z samym sobą i z otoczeniem, w poczuciu wewnętrznego spokoju, harmonii i godności.
Warsztaty prowadzi Jarek, któremu osobiście temat duchowości otworzył drogę na trzeźwe życie, stał się motorem napędowym do dalszego życia i co najważniejsze – dzięki pracy nad sobą w tej właśnie przestrzeni odkrył drogę w trzeźwości, która jest coraz bardziej jasna i uporządkowana.
Relacja z dotychczasowych spotkań.
Podczas pierwszych zajęć skupialiśmy się nad szukaniem odpowiedzi na pytania - co to znaczy kochać samego siebie, jak tej miłości się uczyć, od czego należy zacząć, by nie pobłądzić, jak ją wyrażać, jak jej szukać i dlaczego jest ona kluczem do dobrego, satysfakcjonującego życia. W dyskusji padało też dużo tematów związanych z takimi pojęciami jak „szczęście”, czy „zgoda na siebie”.
Podczas drugiego spotkania członkowie grupy pracowali nad uczeniem się wglądu w siebie, obejrzenie swoich przekonań na swój temat, a więc zastanowienie się nad pytaniem: co ja tak naprawdę myślę o sobie i dlaczego tak myślę?
Trzecie spotkanie było kontynuacją poprzedniego tematu, z udziałem grupy mieliśmy okazję przyjrzeć się sobie i innym, z wykorzystaniem Okna Johariego mieliśmy okazję do uświadomienia sobie tego, co wiemy o sobie i nie wiemy. Celem tego ćwiczenia i warsztatu było uświadomienie sobie, że ukrywanie informacji o sobie przed samym sobą i innymi pochłania wiele energii i rodzi napięcie, oraz konflikty. A także dowiedzenie się o sobie tego, co było do tej pory dla nas tajemnicą.
Spotkania odbywają się w każdym miesiącu, są przeznaczone dla naszych absolwentów, a także dla ludzi, którzy po zakończeniu terapii pragną kontynuować pracę nad sobą, by nie zatrzymać się w miejscu.
Następne spotkanie w ostatnią sobotę lutego-
26 lutego 2011
godz. - 9.30.
Serdecznie zapraszamy!
W ostatnią sobotę stycznia obchodziliśmy rocznicę Piotra. Był tort, ciasta i to co najważniejsze - nasi absolwenci, oraz zaproszeni goście. W atmosferze ciepła z kominka i naszych sercach świętowaliśmy ze wzruszeniem to spotkanie. Piotrze- gratulujemy Tobie i Twojej rodzinie, życzymy dalszych sukcesów trzeźwości. Dla nas wszystkich Twój sukces wytrwania i pracy nad sobą jest osobistym naszym sukcesem i ogromną radością! Byłeś, jesteś i będziesz naszym mieszkańcem Naszego Domu i mieszkańcem w naszych sercach! Gratulujemy!!!